czwartek, 26 lutego 2015

Pierwszy rok - rozdział 1

 Jest ciepły, letni dzień. Już wkrótce mam urodziny. Dokładnie mówiąc to dwunastego sierpnia. Z tego, co wiem mam dostać się do szkoły magii w wieku jedenastu lat. Nie mogę się tego doczekać. Rodzice już nie raz opowiadali mi o Hogwarice. Oboje byli w tym samym domu. Ravenclawie. Mam nadzieję, że też się do niego dostanę. Już od dawna wyczekuję na ten list. Praktycznie codziennie wyglądam przez okno z nadzieją, że zobaczę sowę.
 Schodzę do salonu. Piękny, jak zawsze posprzątany, salon. Bordowa sofa, ciemnobrązowy regał na książki. Tata siedzi na kanapie, a mama na jego kolanach. Tata ma czarne włosy i brązowe oczy. Jest aurorem. Natomiast mama ma długie, brązowe włosy i zielone oczy. Pracuje w banu Gringotta. Podchodzę do nich i siadam mamie na kolanach. Już dawno się ubrali, a ja ciągle jestem w mojej piżamie w gwiazdki. 
- Jadłaś już śniadanie? - pyta mama. 
 Kręcę tylko głową, a tata wyciąga różdżkę i po chwili moje ulubione płatki są już na stole. Uśmiechnięta idę je zjeść. Nagle coś walnęło o drzwi. Tata zrzucił mamę z kolan i podbiegł do okna. Odetchnął głęboko i otworzył je szeroko. Do salonu wleciała brązowa sowa z listem przypiętym do nóżki. Przełknęłam płatki i podeszłam do niej. Wyciągnęłam od niej żółtawą kopertę, zaadresowaną zielonym atramentem: Pani M. Farewell, Stół, Long Arce 10, Londyn. Wyjęłam list i przeczytałam:

HOGWART
SZKOŁA
MAGII i CZARODZIEJSTWA

Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, 
Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)

          Szanowna Pani Farewell,
    Mamy przyjemność poinformowania Pani, że została Pani przyjęta do Szkoły i Magi Czarodziejstwo Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
          Rok szkolny rozpoczyna się 1 września. Oczekujemy pani sowy nie później niż 31 lipca. 
          Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora

 Pokazałam list rodzicom. Nareszcie dostałam się do Hogwartu! Mama napisała coś na kartce, zwinęła w rulonik i przypięła do nóżki sowy, która zaraz potem wyleciała z domu. Tata wziął mnie na ręce i zaczął mnie podrzucać. 
- To kiedy jedziemy na pokątną? - spytał tata.
- Możemy tam pojechać w następną sobotę. - odparła mama i wyniosła moją miskę z płatków. 
 Tata w końcu mnie opuścił. Przytulił mnie, pobiegł za mamą, chyba cmoknął ją w policzek i wyparował. Wiem, że to teleportacja i będę jej mogła używać po skończeniu szóstej klasy Hogwartu oraz jeśli pomyślnie zdam ten test. Na razie nie mam się czym martwić. Do tego jeszcze sporo czasu. Przez otwarte jeszcze okno wleciała kolejna sowa z nowym wydaniem ,,Proroka Codziennego''. Mama dała jej knuta, ta wyleciała. Mama rzuciła tylko okiem na gazetę, wstrzymała oddech i podała mi ją. Spojrzałam na okładkę. Tytuł mówił:

CHŁOPIEC, KTÓRY PRZEŻYŁ POJAWIA SIĘ W HOGWARCIE!

Każdy z nas zna historię Harry'ego Potter'a! 
Chłopca, który przeżył spotkanie z Sami-Wiecie-Kim.
Z naszych źródeł wynika, że właśnie w tym roku Harry Potter 
po raz pierwszy pojawi się w Szkole Magii i Czarodziejstwa 
Hogwart. Pewnie wiele pierwszoklasistów już nie może się doczekać
spotkania ze słynnym chłopcem. Czy wasze dzieci zadają
sobie pytanie:  
,,Czy trafie razem z nim do wspólnego domu?''
Jeśli tak to trzymajcie kciuki za wasze pociechy. To 
będzie prawdziwy zaszczyt poznać Pana Potter'a. 
Całe wydawnictwo życzy świetnych ocen wszystkim 
uczniom Hogwartu! 

 Przeczytałam jeszcze kilka razy tę krótką informację. Nie wierze własnym oczom! Będę w tej samej klasie, co Harry Potter! Spojrzałam jeszcze raz na okładkę. Był na niej mały chłopiec z blizną w kształcie błyskawicy. Miał może rok. Na pewno nie więcej. Koło niego stał profesor Dumbledore z długą, siwą brodą. Oddałam mamie gazetę i poszłam do swojego pokoju. Wzięłam ubranie i poszłam do łazienki. Włożyłam swoje ulubione jeansy i fioletową bluzkę na ramiączkach. Do tego mój szczęśliwy wisiorek. To złoty medalion. Mama mówi, że ma go od zawsze, ale potem zawsze zmienia temat. Trochę mnie to dziwi, ale cóż. Mam czarne włosy i zielone oczy. Połowa mamy, połowa taty. Spinam włosy w koński ogon i wychodzę z łazienki. Już za kilka dni jadę na Pokątną!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz